piątek, 24 lutego 2012

Krzesełko do karmienia

Ania ma już prawie 9 miesięcy. Jak przystało na tak poważny wiek;) posiłki należy spożywać już w prawdziwym krzesełku do karmienia, a nie foteliku samochodowym ewentualnie leżaczku - bujaczku tak jak to robiliśmy do niedawna. Jako, że wróciłam już do pracy, Anula część posiłków zjada u swojej babci (a mojej teściowej), a część w domku z nami - rodzicami. To spowodowało, że musieliśmy kupić dwa krzesełka do karmienia, bo wożenie się, składanie i rozkładanie codziennie z jednym było bez sensu. Do babci zostało zakupione krzesełko z Ikei - Antilop, a do domu kupiliśmy drewniane niemieckiej firmy Reer, które rośnie wraz z maluszkiem. Zanim to z Ikei trafiło do dziadków  postanowiliśmy je przetestować. Mam wiec małe porównanie tych dwóch krzesełek i mogę się podzielić moją opinią.

Dlaczego kupiliśmy właśnie te dwa modele?

Antilop jest tanie, lekkie i łatwe w obsłudze (montaż oraz czyszczenie). Gdy będziemy gdzieś wyjeżdżać na dłużej, zawsze można je zabrać ze sobą. Pobyt Ani u babci nie będzie trwał długo, więc nie chcieliśmy inwestować dużo kasy na dodatkowy fotelik. Sprawdził się bardzo dobrze przez te kilka dni u nas. Ania bardzo polubiła w nim siedzieć, a jedzenie w nim to sama radocha. Jedynym minusem dla niej było to, że nie mogła w tym krzesełku pić z kubka niekapka.  Krzesełko posiada tylko jedną pozycję - siedzącą (nie ma regulowanego oparcia), w której ciężko jej było odchylać główkę do tyłu. Z kolei nie potrafi jeszcze na tyle manewrować kubkiem (przechylać do góry) by soczek ewentualnie herbatka dały się pić. W tej sytuacji wkraczał niezastąpiony leżaczek - bujaczek, gdzie to Ania w pozycji półsiedzącej wypija wszystko do ostatniej kropli.

Do domu chcieliśmy solidne krzesełko, które będzie służyć Ani przez lata. Jeszcze gdy Kruszynka była w brzuszku postanowiliśmy, że gdy nadejdzie czas kupimy jej drewniane krzesełko do karmienia. Oglądaliśmy wiele modeli polskich producentów i nawet niektóre nam się podobały, ale drewno, z którego było wykonane nam nie odpowiadało. Większość drewnianych krzesełek jest z drewna sosnowego, które jest miękkie i przy nawet najmniejszym uderzeniu twardym przedmiotem robią się wgłębienia. Nawet przy rysowaniu mocniejsze naciśnięcie kredką powoduje ryski. Niestety wiem coś o tym, bo w kuchni mamy stół z sosnowym blatem i wszystko na nim widać. To, które kupiliśmy, czyli firmy Reer, model Thomas jest z drewna bukowego. Niestety już na samym początku widać jeden duży minus - cena! Jak się później okazało nie jest adekwatna do jakości wykonanych elementów. Części krzesełka były źle spasowane (tak powiedział mój mąż!) - bez wiertarki się nie obyło - trzeba było rozwiercać otwór, by móc skręcić to cudo - jak na taką kasę to duża wada - a producent pisze, że montaż trwa kilka minut - nam zajęło to około 2 godzin.

Krzesełko ma regulowane siedzisko i podnóżek przez co może być używane przez dzieci w wieku od 6 miesięcy do 10 lat - czyli tak jak chcieliśmy będzie "rosło" razem z Anią:) Bardzo cenimy sobie wspólne posiłki, dlatego też przy zakupie braliśmy pod uwagę fakt, czy łatwo można dostawić je do stołu.  Ten model dopasował się idealnie (blat można łatwo zdemontować), więc już teraz przy każdej nadarzającej się okazji będziemy we trójkę celebrować wspólne śniadania, obiady, kolacje:))) Krzesełko jest bardzo stabilne, choć może się wydawać inaczej patrząc na zdjęcie. Łatwo jest je czyścić po posiłku, który dziecko próbowało zjeść samo.



Porównując z tym z Ikei krzesło jest ciężkie (waga około 7 kg) przez co bardziej stabilne. Dla niektórych może to być minusem, dla mnie jednak nie. Mając to lekkie krzesełko z Ikei, biegałam z nim po całym mieszkaniu, przez co Ania jadła raz w kuchni, raz w pokoju. To krzesełko stoi tylko w kuchni (nie chce mi się go dźwigać) co ma ewidentnie plus. Ania uczy się, że jemy tylko w kuchni, a nie wynosimy jedzenia i jemy np. przed telewizorem.

Nie zajmuje dużo miejsca. Stoi przy stole zamiast jednego z krzeseł dla dorosłych.

Reasumując: jesteśmy zadowoleni z zakupu obydwu krzesełek.

25 komentarze:

  1. Dobra zasada :-) jemy w jednym miejscu i nie przed telewizorem. Wspólne posiłki powinny być rytuałem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam bardzo podobają się wspólne posiłki, zwłaszcza w weekendy:)

      Usuń
  2. Ja na temat krzesełek się nie wypowiem bo dzieci jeszcze nie posiadam :)
    Za to też mogę powiedzieć jestem za jedzeniem w kuchni wspólnie... Jakoś mnie drażni gdy u znajomych siadamy do stołu a dziecko dostaje talerz i wędruje z nim do pokoju, przed telewizor czy gdzie tam jeszcze i wraca jak się naje...
    Buziaki Anuś :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko w swoim czasie KaSiu, pozdrawiamy:)

      Usuń
  3. fajne krzeselko :-) ja tez mam to z Ikei :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, jedno i drugie naprawdę super.

      Usuń
  4. Krzesełko jest bardzo ładne. Ja ze swoim starym "polakiem" biegam wszędzie :) Tzn jemy w kuchni ale Ada lubi się w nim bawić a że krzesełko ma kółka to i czasem do łazienki wjedzie, żeby mama mogła się troszkę ogarnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja gdy chcę się trochę ogarnąć sadzam Ankę w leżaczek - bujaczek:)

      Usuń
  5. Dziękuję za namiary na Twojego bloga :-) Dzisiaj wpadłam się tylko przywitać, ale dodałam Cię do moich linków i przez weekend poczytam więcej notek :-) Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za wizytę i zapraszamy, zapraszamy ....

      Usuń
  6. Na krzesełka jeszcze mam czas ;) Ale mniej więcej wiem już co wybrać dzięki tobie ;p
    jasne! wpadaj do mnie! już dodałam Cię do listy moich blogów i będę odwiedzać również!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na krzesełko przyjdzie czas, który po przyjściu na świat dziecka zaczyna pędzić jak szalony. Nim się obejrzysz, a pociecha będzie już raczkować.
      Będziemy zaglądać do Was na pewno!

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Nam też się spodobało bo drewniane!

      Usuń
  8. Dobra i przyszłościowa inwestycja. Świetne porównanie i bardzo obiektywne. Antilop gdzie by nie był to użytkownicy są zadowoleni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proste, tanie krzesełko a tyle radości wszystkim przynosi - dzieciom i rodzicom!

      Usuń
  9. My też mamy solidne, drewniane, ale najlepiej posiłki się spożywa na kolanach mamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedzi
    1. w naszym przypadku kolana mamy wcale nie są najpewniejsze :) Adaś się tak wierci, że się boję że wsadzę mu tą łyżkę aż po migdałki :)

      Usuń
  11. My z naszego antilopa też jesteśmy bardzo zadowoleni. Wędruję nim po całym domu, ale Adaś je tylko w jednym miejscu i chociaż mamy kuchnio-salon gdzie stoi tv to przy jedzeniu Adasia zawsze jest wyłączony (nie chcę mieć kiedyś problemu, że nie trafi łyżką do buzi bez bajki) :).

    OdpowiedzUsuń
  12. a jeszcze jedno: teraz zauważyłam że mieliśmy ślub w tym samym dniu co Wy :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie! Zauważ jeszcze, że Wasz Adaś zaledwie kilka dni starszy od naszej Ani:)

      Usuń
  13. To drewniane krzesło jest naprawdę piękne :)

    OdpowiedzUsuń