Dlaczego kupiliśmy właśnie te dwa modele?
Antilop jest tanie, lekkie i łatwe w obsłudze (montaż oraz czyszczenie). Gdy będziemy gdzieś wyjeżdżać na dłużej, zawsze można je zabrać ze sobą. Pobyt Ani u babci nie będzie trwał długo, więc nie chcieliśmy inwestować dużo kasy na dodatkowy fotelik. Sprawdził się bardzo dobrze przez te kilka dni u nas. Ania bardzo polubiła w nim siedzieć, a jedzenie w nim to sama radocha. Jedynym minusem dla niej było to, że nie mogła w tym krzesełku pić z kubka niekapka. Krzesełko posiada tylko jedną pozycję - siedzącą (nie ma regulowanego oparcia), w której ciężko jej było odchylać główkę do tyłu. Z kolei nie potrafi jeszcze na tyle manewrować kubkiem (przechylać do góry) by soczek ewentualnie herbatka dały się pić. W tej sytuacji wkraczał niezastąpiony leżaczek - bujaczek, gdzie to Ania w pozycji półsiedzącej wypija wszystko do ostatniej kropli.
Do domu chcieliśmy solidne krzesełko, które będzie służyć Ani przez lata. Jeszcze gdy Kruszynka była w brzuszku postanowiliśmy, że gdy nadejdzie czas kupimy jej drewniane krzesełko do karmienia. Oglądaliśmy wiele modeli polskich producentów i nawet niektóre nam się podobały, ale drewno, z którego było wykonane nam nie odpowiadało. Większość drewnianych krzesełek jest z drewna sosnowego, które jest miękkie i przy nawet najmniejszym uderzeniu twardym przedmiotem robią się wgłębienia. Nawet przy rysowaniu mocniejsze naciśnięcie kredką powoduje ryski. Niestety wiem coś o tym, bo w kuchni mamy stół z sosnowym blatem i wszystko na nim widać. To, które kupiliśmy, czyli firmy Reer, model Thomas jest z drewna bukowego. Niestety już na samym początku widać jeden duży minus - cena! Jak się później okazało nie jest adekwatna do jakości wykonanych elementów. Części krzesełka były źle spasowane (tak powiedział mój mąż!) - bez wiertarki się nie obyło - trzeba było rozwiercać otwór, by móc skręcić to cudo - jak na taką kasę to duża wada - a producent pisze, że montaż trwa kilka minut - nam zajęło to około 2 godzin.
Krzesełko ma regulowane siedzisko i podnóżek przez co może być używane przez dzieci w wieku od 6 miesięcy do 10 lat - czyli tak jak chcieliśmy będzie "rosło" razem z Anią:) Bardzo cenimy sobie wspólne posiłki, dlatego też przy zakupie braliśmy pod uwagę fakt, czy łatwo można dostawić je do stołu. Ten model dopasował się idealnie (blat można łatwo zdemontować), więc już teraz przy każdej nadarzającej się okazji będziemy we trójkę celebrować wspólne śniadania, obiady, kolacje:))) Krzesełko jest bardzo stabilne, choć może się wydawać inaczej patrząc na zdjęcie. Łatwo jest je czyścić po posiłku, który dziecko próbowało zjeść samo.
Porównując z tym z Ikei krzesło jest ciężkie (waga około 7 kg) przez co bardziej stabilne. Dla niektórych może to być minusem, dla mnie jednak nie. Mając to lekkie krzesełko z Ikei, biegałam z nim po całym mieszkaniu, przez co Ania jadła raz w kuchni, raz w pokoju. To krzesełko stoi tylko w kuchni (nie chce mi się go dźwigać) co ma ewidentnie plus. Ania uczy się, że jemy tylko w kuchni, a nie wynosimy jedzenia i jemy np. przed telewizorem.
Nie zajmuje dużo miejsca. Stoi przy stole zamiast jednego z krzeseł dla dorosłych.
Reasumując: jesteśmy zadowoleni z zakupu obydwu krzesełek.
Dobra zasada :-) jemy w jednym miejscu i nie przed telewizorem. Wspólne posiłki powinny być rytuałem :-)
OdpowiedzUsuńNam bardzo podobają się wspólne posiłki, zwłaszcza w weekendy:)
UsuńJa na temat krzesełek się nie wypowiem bo dzieci jeszcze nie posiadam :)
OdpowiedzUsuńZa to też mogę powiedzieć jestem za jedzeniem w kuchni wspólnie... Jakoś mnie drażni gdy u znajomych siadamy do stołu a dziecko dostaje talerz i wędruje z nim do pokoju, przed telewizor czy gdzie tam jeszcze i wraca jak się naje...
Buziaki Anuś :*
Wszystko w swoim czasie KaSiu, pozdrawiamy:)
Usuńfajne krzeselko :-) ja tez mam to z Ikei :-)
OdpowiedzUsuńPrzyznam, jedno i drugie naprawdę super.
UsuńPodoba nam się!:D
OdpowiedzUsuńNam też, dlatego kupiliśmy:)
UsuńKrzesełko jest bardzo ładne. Ja ze swoim starym "polakiem" biegam wszędzie :) Tzn jemy w kuchni ale Ada lubi się w nim bawić a że krzesełko ma kółka to i czasem do łazienki wjedzie, żeby mama mogła się troszkę ogarnąć :)
OdpowiedzUsuńJa gdy chcę się trochę ogarnąć sadzam Ankę w leżaczek - bujaczek:)
UsuńDziękuję za namiary na Twojego bloga :-) Dzisiaj wpadłam się tylko przywitać, ale dodałam Cię do moich linków i przez weekend poczytam więcej notek :-) Pozdrawiam :-)
OdpowiedzUsuńDziękujemy za wizytę i zapraszamy, zapraszamy ....
UsuńNa krzesełka jeszcze mam czas ;) Ale mniej więcej wiem już co wybrać dzięki tobie ;p
OdpowiedzUsuńjasne! wpadaj do mnie! już dodałam Cię do listy moich blogów i będę odwiedzać również!
Na krzesełko przyjdzie czas, który po przyjściu na świat dziecka zaczyna pędzić jak szalony. Nim się obejrzysz, a pociecha będzie już raczkować.
UsuńBędziemy zaglądać do Was na pewno!
fajne bo drewniane!
OdpowiedzUsuńNam też się spodobało bo drewniane!
UsuńDobra i przyszłościowa inwestycja. Świetne porównanie i bardzo obiektywne. Antilop gdzie by nie był to użytkownicy są zadowoleni :)
OdpowiedzUsuńProste, tanie krzesełko a tyle radości wszystkim przynosi - dzieciom i rodzicom!
UsuńMy też mamy solidne, drewniane, ale najlepiej posiłki się spożywa na kolanach mamy ;)
OdpowiedzUsuńKolana mamy najpewniejsze:)
OdpowiedzUsuńw naszym przypadku kolana mamy wcale nie są najpewniejsze :) Adaś się tak wierci, że się boję że wsadzę mu tą łyżkę aż po migdałki :)
UsuńMy z naszego antilopa też jesteśmy bardzo zadowoleni. Wędruję nim po całym domu, ale Adaś je tylko w jednym miejscu i chociaż mamy kuchnio-salon gdzie stoi tv to przy jedzeniu Adasia zawsze jest wyłączony (nie chcę mieć kiedyś problemu, że nie trafi łyżką do buzi bez bajki) :).
OdpowiedzUsuńa jeszcze jedno: teraz zauważyłam że mieliśmy ślub w tym samym dniu co Wy :)))
OdpowiedzUsuńFaktycznie! Zauważ jeszcze, że Wasz Adaś zaledwie kilka dni starszy od naszej Ani:)
UsuńTo drewniane krzesło jest naprawdę piękne :)
OdpowiedzUsuń